Żyjemy coraz szybciej, ale to nie znaczy, że w biegu musimy sięgać po gorszą jakość. Obiad w pracy zwykle sprowadza się do trzech rzeczy: kanapki z automatu, mało ekonomicznej dostawy albo batonika i nadziei, że dotrwasz do wieczora. Czy jest jakaś alternatywa?
Dlaczego po lunchu z automatu chce się spać?
Za popołudniowy zjazd energii odpowiada skład posiłku, nie jego wielkość. Kanapka z białego pieczywa albo zupka z torebki daje głównie proste węglowodany, więc sytość kończy się po czterdziestu minutach.
Posiłek, który dowozi do końca dnia, potrzebuje porcji białka, węglowodanów złożonych i warzyw. Dobrze pokazuje to zasada talerza: połowa warzywa, ćwiartka białko, ćwiartka kasza, ryż albo pełnoziarnisty makaron. WHO zaleca co najmniej 400 g warzyw i owoców dziennie oraz mniej niż 5 g soli, a lunch jest tym posiłkiem, gdzie najłatwiej możemy tę normę uzupełnić.
Zupa, czyli najprostszy ciepły obiad w pracy
W biurze zupa wygrywa z każdą inną opcją, gdyż wymaga tylko łyżki i możliwości podgrzania.
W Bacówce zupy gotujemy prosto, tak jak gotujemy w domu – na bulionie mięsno-warzywnym, z dodatkiem świeżych warzyw i przypraw dobranych pod smak konkretnej potrawy. W ofercie znajdziesz:
- barszcz czerwony,
- krupnik,
- ogórkową z ryżem,
- pomidorową z lanymi kluskami,
- żurek z białą kiełbasą z naszej masarni,
- jarzynową z marchewką, ziemniakami, fasolą szparagową, brokułem i kalafiorem.
Jesienią dochodzi sezonowy krem z dyni, a zimą kwaśnica z kapustą kiszoną i boczkiem.
Do zupy warto dorzucić coś chrupiącego. Garść grzanek, łyżka prażonych pestek dyni albo jajko na twardo zmieniają ją z przekąski w pełny obiad.
Gdy zupa nie wystarczy
Są dni, kiedy potrzebujesz obiadu, a nie lunchu. Wtedy sprawdzają się kompletne dania w jednym opakowaniu
- kotlet mielony z ziemniakami i kapustą zasmażaną,
- gulasz wieprzowy z kaszą gryczaną i buraczkami,
- kaszotto z indykiem i pieczarkami
- albo makaron z sosem bolońskim.
Każde z nich to poracja białka, warzyw i węglowodanów, więc nie musisz niczego dokładać.
Bez mięsa też jest w czym wybierać:
- tarta z brokułami i kalafiorem,
- kopytka ze szpinakiem,
- pierogi ze szpinakiem i serem.
Możesz do nich dołożyć surówkę albo garść zieleniny obok.
Jeśli chcesz zrobić zapas na kilka dni, możesz sięgnąć po zestaw w lepszej cenie. Na przykład zestaw dań gotowych „Polskie smaki" zawiera flaczki, gulasz wieprzowy z warzywami, kaszotto z indykiem i pieczarkami oraz bigos. W ten sposób masz cztery obiady z głowy.
Kanapka, która nie jest karą
Kanapka do pracy ma złą opinię, ponieważ najczęściej robi się ją na szybko, byle jak. Zmień trzy rzeczy i przestaniesz jej unikać.
Po pierwsze pieczywo, najlepiej razowe albo na zakwasie, bo dłużej syci i nie rozmięknie jak białe pieczywo. Po drugie białko z sensem. W Bacówce zaczynaliśmy w 2002 roku właśnie od wędlin i do dziś stanowią one trzon naszej działalności. Peklujemy je z autorską mieszanką przypraw, a wędzimy dymem z drewna olchowego, bukowego lub jałowca. Na kanapkę możesz wybrać:
- wędliny dojrzewające,
- szynki,
- polędwice,
- ale też pasztety
- albo ser owczy.
Po trzecie coś kwaśnego, chrupiącego lub wyrazistego: kapusta kiszona z marchewką, ogórek, rzodkiewka albo łyżka chrzanu. Do tego jogurt, owoc i garść orzechów. Masz komplet, który nie wymaga nawet mikrofalówki w kuchni socjalnej.
Czym różni się danie gotowe od dania przygotowanego przez Ciebie?
Ta różnica siedzi w składzie i rozpoznasz ją w dwie minuty. Zacznij od listy składników, bo produkty wymienione są w kolejności procentowego udziału w składzie dania. Jeśli pierwsze trzy pozycje to rzeczy, które sama wrzuciłabyś do garnka, jest dobrze.
U nas ta lista jest krótka z prostego powodu. Gotujemy w niewielkim zakładzie w małopolskim Rajbrocie, korzystając z receptur opracowanych przez doświadczonego szefa kuchni. Przyprawiamy tak, jak robiły to nasze mamy i babcie: czosnkiem, papryką, zielem angielskim, liściem laurowym, majerankiem, kminkiem i pieprzem. Czego nie zrobimy sami, tego szukamy u małych, rodzinnych gospodarstw, bo wierzymy, że można jednocześnie dbać o jakość i wspierać lokalne biznesy.
Jedno popołudnie zamiast pięciu wieczorów
Wolisz przygotować swój lunch od podstaw? Cały system stoi na jednej sesji w tygodniu. Godzina poświęcona w weekend wystarczy, żeby ugotować kaszę albo ryż, upiec porcję mięsa, pokroić warzywa i zapakować je do pojemników. Potem każdy dzień składasz z gotowych elementów. Baza plus białko plus warzywo to dosłownie trzy minuty pracy wieczorem.
Do tego kilka zasad, które wprowadza się raz:
- oznaczaj pojemniki datą przygotowania – żeby nie zgadywać w czwartek;
- sos i dressing pakuj osobno – bo warzywa pozostaną chrupkie;
- orzechy i pestki – dodawaj tuż przed jedzeniem;
- gotowane mięso i kaszę – trzymaj w lodówce 3–4 dni,
- resztę mroź na 2–3 miesiące.
Resztki nie są porażką, a osobną kategorią. Pieczone warzywa idą do sałatki, reszta mięsa na kanapkę, a kasza z poprzedniego dnia na patelnię z jajkiem.
Tydzień, który się nie rozsypuje w środę
Plan na pięć dni najłatwiej ułożyć, gdy rotujesz źródła białka i nie powtarzasz dwa razy tego samego dania.
- poniedziałek – na zupie z pieczywem,
- wtorek – na kompletnym daniu gotowym,
- środa – na kanapkach z wędliną i kiszonką,
- czwartek – na kaszy z resztkami mięsa i warzyw,
- piątek – na tym, co zostało.
Taki układ ma jedną zaletę, o której rzadko się mówi: zdejmuje z ciebie decyzję. Nie zastanawiasz się o 8.00, co zabrać, bo zostało to ustalone w weekend.
Dobry posiłek w pracy – to możliwe
Nie zastopujesz pędzącego świata i nie zawsze znajdziesz czas, żeby ugotować obiad od zera. Ale zasługujesz na to, by jeść dobrze także w środku tygodnia, w biurze, między dwoma spotkaniami. Zrób zapas: kilka zup i dań gotowych o prostym składzie, porcja kaszy z weekendu, dobra wędlina i słoik kiszonek. Poświęć na to jedno popołudnie i sprawdź, jak wygląda czwartek, gdy nie musisz nic wymyślać.
